Odwiedziło nas 23231 osób. Deutsch Version  Deutsch Version  
Nazwa Klasy
Praca Projektowa

     Kubeł wody dla ochody.

     Praca projektowa "PA" (skrót z niem. Projektarbeit) była jednym z przedmiotów, które swoją obecnością zaskoczyły nas we wrześniu. Dwie godziny lekcyjne w tygodniu tego jakże dziwnego przedmiotu, prowadzonego przez nauczycielkę języka niemieckiego, a zarazem naszą wychowawczynię, Panią Profesor Anielę Dec, intrygowały nas swoją niecodziennością i oryginalnością. Brzmiało to jak jakieś poważne przedsięwzięcie. Niektórym nasunęli się na myśl projektanci mody, inżynierowie, czy też projektanci wnętrz. Jakie było nasze rozczarowanie na pierwszej lekcji, kiedy to omawialiśmy istotę pracy projektowej. Tak, tak... "Praca projektowa - jak to odczytała nam nasza wychowawczyni - jest to cykl zaplanowanych działań, które:
- mają wyznaczone cele,
- mają określone sposoby realizacji,
- mają ustalone terminy (ukończenia całości przedsięwzięcia lub poszczególnych etapów),
- wykorzystują pewne zasoby,
- realizowane są przez określone osoby,
- mają określone sposoby sprawdzenia tego, w jakim stopniu zakładane cele zostały osiągnięte".
     W tym momencie zorientowaliśmy się, że te dwie godziny spędzimy nie na szkicowaniu domków, prorokowaniu kolorów modnych przyszłej jesieni, ale na ciągłej współpracy, podziale obowiązków i na doskonaleniu umiejętności pracy w grupie. Biorąc pod uwagę, że każdy człowiek ma w sobie coś z egoisty, a nasi klasowi koledzy i koleżanki to w większości indywidualiści wyznający zasadę "umiesz liczyć – licz na siebie“, było to jak wylanie sobie na głowę kubła zimnej wody, w celu obudzenia się ze świata marzeń i domysłów. ˝To nie ma zupełnego sensu! Ja wolę zrobić to samemu, tak będzie naprawdę łatwiej!˝ To były nasze pierwsze reakcje. I jak to później czas pokazał, w historii pracy projektowej wcale nie były to jeszcze złe opinie. Wojna indywidualistów miała się dopiero zacząć.
     I tym razem było podobnie. Mieliśmy do wyboru cztery działy tematyczne: Niemcy, Austria, Szwajcaria i Liechtenstein. Każdemu tematowi odpowiadały dwie konkurencyjne grupy, w skład których wchodziło po czterech uczniów. Na początku każda z grup musiała zawrzeć tzw. kontrakt. Wśród elementów kontraktu widniały takie zagadnienia jak: temat projektu i jego cele, zadania dla poszczególnych członków grupy, źródła, które będą wykorzystane, termin prezentacji, terminy.

     Skok na głęboką wodę.

     Zaczęło się bardzo niewinnie. Postawiliśmy sobie za cel udekorowanie naszej pracowni od języka niemieckiego. Jej poprzedni wystrój (a konkretniej jego absolutny brak), wprowadzał dość smutny nastrój w miejscu, w którym spędzaliśmy w szkole najwięcej czasu. Forma projektu, a był nią plakat, nie była także niczym szczególnym. Nie raz w szkołach podstawowych i gimnazjach prowadziliśmy podobne przedsięwzięcia konsultacji z nauczycielem, a w końcu sposoby prezentacji projektu i jej czas. Kontrakt należało dwukrotnie powielić, a potem czytelnie, własnym imieniem i nazwiskiem, podpisać. W ten sposób przypieczętowaliśmy swoja zgodę na dalszy rozwój prac projektowych z naszym udziałem. Było to jak skok na głęboką wodę; zanurzenie się w wir narzuconych sobie obowiązków i ambicji. Projekt ten moglibyśmy z perspektywy czasu nazwać projektem "treningowym". Tematyka nie była stosunkowo trudna. Chodziło tu głównie o "zasmakowanie" samej formy projektu; próby współpracy w kilkuosobowej grupie, sprawdzenie się w nowej roli. Wielu osobom przychodziło to z wielkim trudem. Pojawiła się nawet opinia, że jedyną pociechą w pracy projektowej jest polska gościnność, bo podczas spotkań grup projektowych można było napić się dobrej herbaty, zjeść smaczne ciasto. Dużą część uczniów ucieszyło nadejście dnia, w którym dokonaliśmy prezentacji plakatów wraz z krótkim, kilkuminutowym programem podsumowującym owoce naszej pracy. Niektórzy uczniowie przynieśli potrawy charakteryzujące dane państwo, inni przebierali się za sławnych ludzi. Każda prezentacja wyglądała inaczej, każda miała w sobie to "coś". Cel został w dużym stopniu osiągnięty. Klasa zyskała barwną dekorację, zaś każdy z nas miał okazję zorientować się, na czym polega przedmiot PA. Dla tych, którzy nie zdążyli zaaklimatyzować się w nowej roli, przyszła przygnębiająca wiadomość. Najważniejsze i najtrudniejsze projekty były jeszcze przed nami, a sama świadomość, że coś wisi w powietrzu, nie dawała uczniom spokoju.

     Ratunku, nie umiem pływać!!!

     Kolejny projekt wymagał od nas o wiele więcej poświecenia. Z jednej strony było łatwiej, ponieważ każdą decyzję mogły podejmować tylko dwie, a nie cztery osoby. Zaś z drugiej, na każdą osobę przypadało więcej obowiązków i, co chyba najważniejsze, większa odpowiedzialność. Jeżeli jedna osoba z pary coś "zawaliła", wszystko spadało tylko i wyłącznie na głowę drugiej. W czasie pracy nad projektem nie raz przykro odczuliśmy tego skutki. Tym razem stworzyliśmy szesnaście grup projektowych. Każda z nich wybrała sobie jeden z tematów, których zbiór sami przedtem utworzyliśmy. Trzy zagadnienia się powtórzyły, ale nie miało to większego znaczenia, gdyż podejścia do tematu były bardzo odmienne. Tym razem tematem naszego projektu nie mógł być plakat. Pani Profesor Aniela Dec z góry narzuciła nam postać tzw. "port folio". (Wynik naszej pracy powinien być ładnie poukładany w teczce, wszystkie kartki w koszulkach...) Pracę pisemną, która kryła się w teczce, musieliśmy podzielić na pięć działów (wstęp, trzy rozwinięcia i zakończenie). Każdy dział musiał posiadać wersje polską, niemiecką, oraz słowniczek zawierający po dziesięć słów/zwrotów kluczy. Na wykonanie każdego z działów mieliśmy tydzień czasu. Każda część musiała być oddana w wyznaczonym terminie, inaczej ocena zostałaby obniżona. Była ona potem na bieżąco sprawdzana przez nauczyciela, potem zaś oddawana uczniom z powrotem do skorygowania błędów, znalezionych przez germanistkę.
     Tak więc, po upływie paru tygodni powstała teczka pełna ciekawostek, owoc naszej pracy... Jednak to wszystko nie było takie łatwe jak się wydaje. Był to dla nas bardzo trudny okres. Spotykaliśmy się w grupach kilka razy w tygodniu, czasami spotkania nasze przeciągały się do późnych godzin nocnych. W ciągu tego czasu pilnie gromadziliśmy materiały, potem je przetwarzaliśmy; nieraz kłóciliśmy się o wygląd ostatecznej formy naszej pacy. Wzajemne zrozumienie, umiejętność ustąpienia drugiej osobie, wywiązywanie się z danego słowa... To było czasami za dużo dla zestresowanego, niewyspanego, ciągle zabieganego ucznia. Na koniec trzeba było publicznie zaprezentować zawartość "port folio", czyli zmieścić wielotygodniową pracę pisemną w kilka minut, tym razem posługując sie słowem mówionym... Towarzyszyły temu znowu kolorowe przebrania, pomocnicze plakaty i makiety. Odbyły się dwie prezentacje komputerowe (Trzecia Rzesza... - Jacek Janiszewski, Bartek Iłgowski, Narkotyki... - Natalia Bombała, Karolina Walewacz), do jednego z projektów była załączona kaseta ze słuchowiskiem (Narkotyki... - Michał Wilczek, Marta Zieniewicz), zaś do innego film (Kobiety marzeń i supermeni w Niemczech i w Polsce... - Agnieszka Witkowska, Iza Szymańska.). Na koniec każda z grup musiała oddać raport, relacjonujący przebieg własnej pracy. Wśród jego elementów znajdowały się takie pozycje jak opis współpracy w grupie, realizacja zamierzonych celów, ocena własnego zaangażowania, umiejętności nabyte podczas pracy nad projektem itd. Raport był równie ważną częścią projektu jak któryś z działów, czy też prezentacja. W ocenie końcowej tylko 45% punktów otrzymuje się za zawartość port folio. 30% jest do zdobycia za prezentację i aż 5% można uzyskać za raport. Nasze wystąpienia oceniał nie tylko nauczyciel. Wkład w to mieli także uczniowie, podając odpowiednią ilość punktów za poszczególne części projektu, czy prezentacji. A jak ocenia ogólnie nasze zaangażowanie nasza nauczycielka pani prof. Dec? "Zaangażowanie i praca wkładana przez uczniów w pracę projektową są ogromne. Współdziałając ze sobą opracowują określony problem lub temat. (...) Wykorzystywane podczas realizacji projektu wiedza i umiejętności wykraczają poza ramy jednego przedmiotu, a nawet programu szkolnego. Uczestnicy projektu uczą się czerpać z pozaszkolnych źródeł wiedzy."

     Co kryje głębia oceanu???

     Każdy z nas może z ręką na sercu powiedzieć, że praca projektowa wymaga wiele poświęceń, zmusza do nabywania przeróżnych umiejętności. Ale czy to się opłaca, czy ma jakiś większy sens? Na początku nasza odpowiedź na tego typu pytanie padłaby natychmiastowo i jednoznacznie: Nie, to tylko bzdura. Ale z perspektywy czasu odnajdujemy w tym ukryty sens, coś jakby skarb zagrzebany na dnie oceanu. Praca projektowa jest bardzo wszechstronna. Rozwija umiejętności - pracy w zespole, zdobywania z rozmaitych źródeł informacji... Czy czegoś jeszcze? Postawiliśmy podobne pytanie naszej wychowawczyni, Pani Profesor A. Dec. Oto, co uzyskaliśmy... "Myślę, że wielu uczniów potrafi z perspektywy czasu dostrzec pozytywny wpływ umiejętności nabytych w pracy projektowej na realizację zadań z innych przedmiotów. Ja widzę to bardzo wyraźnie. Jeśli nawet większe lub mniejsze "owoce" swojej pracy nie nazywają pracą projektową, można w nich wyraźnie zauważyć, jaka metodą pracują.(...) Każda praca projektowa nosi zawsze w sobie cechy działania nowatorskiego, jest przedsięwzięciem, które nie powtarza się w identycznej formie. Trudno jest określić z góry rezultaty niektórych kroków podjętych w czasie realizowania projektu. Praca projektowa wyzwala w uczniach dużą aktywność, samodzielność, przedsiębiorczość i kreatywność. Uczniowie dokonują wyborów, podejmują decyzje. Realizacja projektu uczy też, jak ważna i efektowna jest współpraca przy wykonywaniu różnych zadań, uczy również odpowiedzialności." Nie można zatem powiedzieć, że praca ta poszła na marne. Większość z nas była usatysfakcjonowana tym, do czego doszła. Zaskoczył nas szeroki horyzont ludzkich możliwości, jaki przedstawiła nam praca zespołowa. Byliśmy pod wrażeniem własnej i cudzej cierpliwości. Własnej, że po tylu wzlotach i upadkach dotarliśmy do końca, oraz nauczycielki, która to wszystko musiała sprawdzić. Zdarzały się sytuacje, że zostawała ona z miłą "lekturą" na weekendy, a wtedy, trzeba to przyznać, było nam jej trochę żal. Jednak, jak sama przyznaje.. "(...) tematyka waszych prac była tak różnorodna i tak interesująca, ze mimo wielu godzin spędzonych nad Waszymi projektami, rozpierała mnie duma, że mam tak ambitnych, inteligentnych i przedsiębiorczych uczniów, których pasja, entuzjazm i pracowitość zasługują na najwyższe wyróżnienie."
Serdecznie dziękujemy...
     Dzieci i ryby głosu nie mają???